Na terenie puszczy występują lasy grądowe (wielogatunkowy las liściasty z przewagą grabu i dębu), łęgi (zbiorowiska leśne występujące na rzekami i potokami, na terenach zalewowych z przewagą olszy, topoli, wierzby, dębu) oraz dąbrowy (lasy dębowe, wśród nich wiele drzew pomnikowych).
To żyzne lasy mieszane ze starym drzewostanem i całe mnóstwo grzybów nadrzewnych.
Zaglądam tam zawsze w porze zimowej, bo latem teren jest strasznie zarośnięty i trawa po pas. Raz próbowałam w porze letniej ale musiałam odpuścić.
W tym roku byłam tam po raz pierwszy. Wszędzie walało się mnóstwo powalonych, starych drzew. Ciężko się chodziło po tych kłodach, w końcu przemieściłam się na tereny bardziej przyjazne moim nogom.
Kilka fotek puszczy na początek.
Za wiele grzybów tam nie znalazłam. Trafiły się uszaki , rozszczepki, trąbki, kisielnice, czyrenie i jakieś mniej znane.
Tych „koralików” było całe mnóstwo.
I jeszcze troszkę uszaków.
Jeszcze fotki z tego pierwszego miejsca, zanim weszłam w te bardziej zawalone knieje
Moja druga część relacji z Puszczy Bieniszewskiej.
Przemieściłam się w inne miejsce nad strumień, bo w tym pierwszym miejscu ciężko się było poruszać przez powalone drzewa.
Tutaj nie było wcale lepiej.
Też leżały kłody a po jednej stronie strumienia nie mogłam już dalej iść więc musiałam wejść do wody i przejść na drugą stronę.
Najpierw kilka fotek terenu wokół strumienia.
Za to grzybki, które tam rosły prezentowały się efektownie. Niżej wrośniak.
Był też ogromny czyreń, chyba dębowy.
Poza tym hubiaki i czyreń sosnowy ( taki na spóźnione Walentynki ,bo z serduchem)
Nic więcej tam nie znalazłam więc przemieściłam się w kolejne miejsce, nad leśne jeziorko i okolice klasztoru Kamedułów.
Tu teren był bardziej przyjazny do wędrowania.
Na tym terenie dominowały kisielnice i jakieś mniej znane grzybki